Cierpię na deficyt lęku już od dawien dawna nie mniej jednak odkryłam to dopiero dzisiaj pomiędzy 5:00 a nie pamiętam. Nie ma to oczywiście nic wspólnego z tym co napiszę poniżej.
Tematu podjął się w latach 80 Łudi ale zdaje się, że nam się zapomniało.
Mianowicie.
Ludzie bez osobowości bądź człowieka 21- letniego z osobowością kogoś w wieku podeszłym (to akurat przemyślenie rodem z XXI wieku czyli młodzieniec w roli ustatkowanego taty, żoną i dzieckiem w planie) co równa się "ludzie bez osobowości". Problem jak się okazuje bardzo na czasie, bo to ta przypadłość zabiera nam przyjaciół i wcale filmowe "zostańmy przyjaciółmi" nie brzmi gorzej niż "przestańmy nimi być".
Mały tizer wyżej.
Pogrążam się w smutku bez wypieków na twarzy a jeśli już to tylko z tymi poalkoholowymi.
+ słowo przepraszam przechodzi mi dziś przez zęby tak ciężko jak nigdy, zakładam, że to z miłości?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz