wtorek, 25 stycznia 2011

narzędzia dziennikarskie



Słyszę "And after all the obstacles It's good to see you now with someone else".
Mam na sobie wysokie niewygodne buty które już dawno temu pożegnały się z wkładkami.
Minus trzysta. Przystanek pod Galaxy. Kac.

Jeb, uderza mnie mój geniusz. 
Prowokacja!
Z końcem zwrotki "I know we're cool, I know we're cool" wdrążam w życie plan działania.
Szczecin- miasto w którym na jednego pasażera przypada dwóch kanarów.
Myślę- udowodnię światu, że dojadę do dworca bez biletu. 
Jako dziennikarz z górnej półki inspiruję się faktem. 
Jadę.
Jeden przystanek. 
Odczuwam wyraźne napięcie w oczach skanując każdą osobę stojącą na przystanku, x-rejuje wsiadających.
Drugi.
Trzeci.
Czwarty.
Wysiadam. 
Nikt nie wie, że jechałam bez biletu.
Nikt.
Udało się. Udowodniłam wszystkim, że można. 
Co na to Polska?
Co na to Świebodzin?
Czas wprowadzić zmiany w rządzie.
Balcerowicz musi odejść.


Kilkanaście minut mija. Jadę pociągiem z najbrzydszą parą świata.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz